(6kB) (7kB)
Internetowy serwis Wychowanków, Pedagogów i Uczniów
I LO i Gimnazjum im.Karola Marcinkowskiego w Poznaniu

Absolwenci : Who is Who

<< wróć

Kozłowski Krzysztof - profesor Politechniki Poznańskiej

matura 1968
 
notka biograficzna
 
zdjęcia
 
artykuły, wspomnienia, inne materiały
Sylwetka tygodnia - prof. Krzysztof Kozłowski

Profesor Politechniki Poznańskiej, dyrektor Instytutu Sterowania i Inżynierii Systemów. Choć ze sportem ma niewiele wspólnego, to właśnie stworzona przez niego drużyna piłkarska zapewniła Polsce zwycięstwo w Mistrzostwach Europy w meczu Polska-Austria w 2001 r. Dzięki jego zaangażowaniu i staraniom w tym tygodniu na Politechnice otwarto nowoczesne laboratorium sterowników i techniki napędowej

Urodzony: 1951. Matura: 1968. Poznaniak, absolwent "Marcinka" (z czego jest bardzo dumny), matematyki na UAM i automatyki na Politechnice Poznańskiej, z którą związany jest do dziś. Miał 21 lat, gdy skończył studia.

Gdy patrzy wstecz na swoje życie i karierę naukową, nie ma wątpliwości, że jednym z najważniejszych wydarzeń był wyjazd w 1993 r. na stypendium naukowe do ośrodka badawczego NASA w Passadenie w USA. Był pierwszym stypendystą z krajów Europy Wschodniej, któremu pozwolono na prowadzenie tam badań i kształcenie się. Z wyjazdem do Pasadeny było sporo zachodu. - Musiałem uzyskać zgodę Departamentu Stanu i Departamentu Obrony USA - wspomina. Czekał na ten wyjazd prawie dwa lata. Udało się. Spakował walizki i z całą - wówczas już czteroosobową rodziną - wyjechał z Polski. Zaledwie w kilka lat po powrocie do kraju otrzymał tytuł profesora, napisał też książkę, która była owocem jego amerykańskiej pracy.

Zaangażował się też w realizację jednego z projektów, którego pomysłodawcą był profesor z Korei. - Zaproponował, byśmy skonstruowali roboty grające w piłkę nożną. W pracę włączyli się studenci: zbudowali robociki, boisko, zainstalowali kamery i napisali program. Na boisku po każdej stronie jest trzech zawodników na kółkach. Kamera rejestruje przebieg meczu i podaje sygnał do komputera. Komputer analizuje sytuację i wydaje polecenie zawodnikom, jaki mają wykonać ruch.

W 1999 r. pojechali ze swoimi piłkarzykami na Mistrzostwa Europy do Niemiec. - Ale wtedy dostaliśmy baty. Z płaczem wracaliśmy do domu - przypomina sobie profesor. Przegrali 20:2 Przyznaje: to był nasz pierwszy mecz i nie mieliśmy wówczas jeszcze tyle doświadczenia. Dwa lata później Mistrzostwa Europy piłkarzyków odbywały się w Poznaniu. - To był mecz. W finale graliśmy z Austrią. Szliśmy łeb w łeb. Wygraliśmy zaledwie jednym punktem, ale emocje były niezapomniane - relacjonuje profesor.

Kierowany przez niego zespół skonstruował też robota Safari, przeznaczonego do prowadzenia badań w budownictwie wielkopłytowym: robot ma diagnozować stan techniczny ścian budynków zbudowanych z wielkiej płyty.

Kozłowski bardzo ceni sobie kontakt z młodzieżą. Na egzaminach nigdy nie gnębi. - Potrafi tak pokierować rozmową, by naprowadzić studenta na właściwą odpowiedź. Oczywiście jeśli ktoś jest w ogóle zorientowany w temacie - mówi jego dawny student, który pod kierunkiem profesora napisał swoją pracę magisterską. - Zawsze miał czas na rozmowę, pomagał w zdobyciu niektórych materiałów, doradzał, podsuwał pomysły - przypomina sobie.

Profesor potwierdza: wolę wyłapywać "pistoletów", którzy mają olej w głowie, niż tępić tych słabych. Zresztą podobno z biegiem lat moja surowość bardzo osłabła.

Kontakt z profesorem cenią sobie też jego współpracownicy. - Jest znakomitym, sprawiedliwym, wyrozumiałym szefem - oceniają. Nie ukrywają, że potrafi się zdenerwować, gdy ktoś mocno coś zawali. - Ale nigdy nie roztrząsa takich spraw na forum. Rozmawia zawsze w cztery oczy - mówi jedna ze współpracownic. - Dżentelmen - dodaje druga.

Profesorowi zależy na tym, by nauka, którą się zajmuje, nie była jedynie sztuką dla sztuki. - Trzeba to przełożyć na konkret - tłumaczy. Dlatego m.in. zabiegał o stworzenie dopiero co otwartego laboratorium, w którym studenci będą mogli w praktyce zastosować zdobytą na wykładach i ćwiczeniach wiedzę.

Choć jest niezwykle zapracowanym człowiekiem, zawsze znajduje czas na wspólne rodzinne wakacje. Najchętniej jeżdżą całą czwórką nad morze, do Kołobrzegu. Chwile wytchnienia znajduje, słuchając muzyki poważnej, zwłaszcza Fryderyka Chopina. Sam mówi o sobie: "jestem głuchy jak pień", ale miłość do muzyki wyssał zapewne z mlekiem matki, która jest pianistką (jedna z sióstr profesora jest znaną śpiewaczką operową).

W latach młodzieńczych uprawiał lekkoatletykę, teraz poprzestaje na gimnastyce: codziennie rano poświęca na to od 15 do 30 minut. - Jakie ćwiczenia? Normalne: przysiady, skłony, wymachy rąk i nóg, pompki - tłumaczy profesor. Nie odpuszcza nawet wtedy, gdy jest w delegacji.

W tej chwili pracuje nad nowym projektem. - Chcemy skonstruować robota, który asystowałby chirurgowi podczas laparoskopii woreczka żółciowego - wyjaśnia profesor. Dlatego podjął współpracę z chirurgiem dr. Wojciechem Waliszewskim ze Szpitala im. J. Strusia w Poznaniu. - Profesor Kozłowski jest człowiekiem o nowoczesnych, szerokich zainteresowaniach i dostrzegł możliwość wykorzystania robotyki w medycynie - mówi Waliszewski. - Robot nigdy nie zastąpi rąk chirurga, ale może być mu bardzo pomocny - tłumaczy i cieszy się z tej współpracy. - Pierwsze próby przeprowadzimy na świnkach - zapowiada prof. Kozłowski.

Jak przekonany, że roboty powinny zastępować człowieka tylko tam, gdzie człowiekowi grozi jakieś niebezpieczeństwo. - W życiu musi być trochę romantyzmu. Wolę, żeby w szpitalu tabletki podawała mi uśmiechnięta pielęgniarka niż najdoskonalszy robot - mówi profesor.
Katarzyna Kolska (24-10-2003 17:20)
Źródło: Artykuł archiwalny; Poznań